July 13, 2016

Lyrics

Upadłem i choć brak mi sił,
Podniosę się i pobiegnę,
Watahom stanie z przodu wilk,
Już ślina z pyska cieknie [biegnę!].

I mocniej!
Znów chce się żyć!
I mocniej!

Krew mi pulsuje a w głowie mam szum,
Do przodu ciągle biegnę,
Nie stanę w miejscu choć czuję ból,
Nikomu nie ulegnę!

Upadłem i choć brak mi tchu,
Podniosę się nie polegnę.
Zobaczysz zanim opadnie kurz,
Ostatni dziś nie będę [biegnę!].

I mocniej!
Znów chce się żyć!
I mocniej!

Zwierzęcy instynkt toczy jak krew,
Wilk, co ujawnia w nocy swój zew,
Gdy księżyc na niebie unosi nasz dźwięk,
W biegu przed siebie wolni jak tlen,
Słońce wstaje, my spadamy w otchłań,
Na trasie w nieznane wracamy do podstaw,
Bóg nam zapewnił na emocje kontrakt,
W naszym wymiarze to początek końca.

Nie ma miejsca jak raj co spełnia marzenia,
Nasza misja na Rushmore gdy miasto zamienia,
Serca na karbon nikt z nas nie odda życia za darmo.

To my władcy mitów i legend,
Chcemy żyć a nie patrzeć za siebie,
Nieposkromieni, energia w nas drzemie,
Horda z jednego serca jak Niemen.

I mocniej!
Znów chce się żyć!
I mocniej!

I mocniej!
Znów chce się żyć!
I mocniej!

Mocniej chce się żyć!

Show moreShow less